Roman Wojciechowski
Roman Wojciechowski, urodzony 8 lutego 1972 r. w Inowrocławiu, ukończył Państwowe Liceum Sztuk Plastycznych w Bydgoszczy – pracownia grafiki F. Otto. Studia na Wydziale Sztuk Pięknych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Dyplom w pracowni rzeźby prof. M. Szańkowskiego. Od wielu lat zajmuje się zawodowo projektowaniem graficznym (poligrafia, internet), fotografią, multimediami. Mieszka i pracuje w Toruniu.
Indie to fascynujący kraj. Przesycony zapachami, kolorami, pełen kontrastów, stanowić może bogate źródło inspiracji. Światło o zaskakującej intensywności wydobywające fajerwerki barw z otoczenia, podkreślające przy tym fakturę jest dla ludzi, którzy odwiedzają ten zakątek świata ogromnym doznaniem. Nie ma takich słów, którymi można oddać w pełni ładunek emocjonalny  z tym związany. Myślę, że każdy może w takim miejscu odnaleźć coś dla siebie. Będąc tam, praktycznie nie rozstawałem się z aparatem. Każdy krok, każda chwila mogła być okazją do zrobienia dobrego zdjęcia. I to właśnie, wbrew pozorom, nie było wcale takie łatwe. Ilość bodźców, ta atrakcyjność mogła bowiem kusić do „pstrykania”  bez zastanowienia. A nie o to przecież chodzi.
Świadoma fotografia wymaga dyscypliny, opanowania warsztatu, tu autor decyduje o tym, ile i jakie światło wpuści do swojego aparatu. Wymaga ona również pewności co do tego, jaki efekt chcemy uzyskać. Liczy się kompozycja i decyzja – tego ostatniego słowa nie można pominąć, bo to właśnie decyzja o tym, czy fotografia powstanie w danej chwili, w danej sytuacji, stanowi o efekcie. No i szczęście – zwłaszcza w terenie. Czasami ułamek sekundy może zadecydować o wartości zdjęcia. To, że akurat ktoś wykonał gest, że powstała ciekawa sytuacja. Trzeba być „tu i teraz”.
Uczę się fotografii cały czas, będąc bardzo krytycznym wobec siebie. Ciągle szukam ujęć, z których mógłbym być zadowolony i to właśnie napędza mnie do ciągłych poszukiwań i podnoszenia poprzeczki. Prace prezentowane na wystawie w Galerii Karczewski to swoisty kompromis. Wybrać kilka z setek jest naprawdę ciężko. Nie chcę też pokazywać Indii z jednej tylko strony. To, że kraj ten może czasami szokować brudem i biedą, co może być atrakcyjnym kąskiem dla fotografa nie oznacza, że nie ma tam innych wartości. Dlatego właśnie świadomie nie nastawiłem się na prezentowanie wyłącznie tych prac, które ukazują beznadziejną czasami ludzką egzystencję.